Autentyczność przed Bogiem w modlitwie

Fot Sxc Hu Hksusp

Czy zdarzyło się kiedyś komuś z Was dostać nietrafiony prezent i na pytanie: „Podoba Ci się?” odpowiedzieć: „Tak, fajny, dziękuję…”? A może koleżanka po wizycie u fryzjera pyta: „I jak wyglądam?” a ty odpowiadasz: „Ładnie, ciekawa zmiana”, a myślisz: „ale dziwna fryzura…”

Nasze funkcjonowanie wśród ludzi i chęć zachowania ogólnie przyjętych zasad, utrzymywania dobrych stosunków i poprawność polityczna wielokrotnie sprawiają, że udajemy przed sobą nawzajem, nie odkrywamy się za bardzo. Świat wokół nas jest wyczulony na wszelkie wykroczenia i wpadki w obszarze tak zwanej poprawności politycznej. Jesteśmy więc wytrenowani w przybieraniu różnych masek. Nie chcę skupiać się na tym problemie. Potraktujcie to jaki taki punkt wyjścia do dalszych rozważań.

Skoro na co dzień maskujemy się, udajemy, gramy pewne role, to jest duże niebezpieczeństwo, że taką postawę przenosimy na nasze relacje z Bogiem i podobnie postępujemy na modlitwie.

Chciałaby dziś zachęcić Was do przyjęcia postawy autentyczności na modlitwie.

Kiedy stajesz przez Bogiem, żeby się modlić, postaw na bycie sobą, na autentyczność. Bogu podoba się szczera modlitwa, takim osobom On daje się znaleźć!

2 Krn 16,9a „Albowiem oczy Pana obiegają całą ziemię, by wspierać tych, którzy mają wobec Niego serce szczere.”

Modlitwa, która jest obowiązkiem, odbębniona bez zaangażowania serca, jest tylko uciszeniem wyrzutów sumienia. Co ważne to nie tylko modlitwa, w której korzystasz z gotowych „szablonów” może być taką farsą. Fakt, że modlisz się swoimi słowami i jesteś w tym „spontaniczny” nie zabezpiecza cię przed powierzchownością na modlitwie. Może swoją spontaniczną modlitwę powtarzasz już dawno jak regułkę, nawet nie musisz za wiele o tym myśleć, co mówisz, samo jakoś leci, a myśli błądzą daleko od Boga.

Zachęcam Cię dziś, żebyś świadomie wypowiadał słowa na modlitwie – nie mów Bogu pustych haseł, ale powiedz, co masz w sercu. Jeżeli stajesz przed Bogiem i nie masz zupełnie siły i chęci na modlitwę, to powiedz Mu o tym! Nie musisz być poprawny politycznie i mówić tylko „kocham Cię Bożę, uwielbiam Cię…”. Możesz stanąć przed Bogiem i przyznać się do swojej bezsilności, zmęczenia, a nawet znudzenia!

Możesz śpiewać i skakać, kiedy czujesz radość albo tańczyć dla Niego jak Dawid, kiedy to jest autentyczne.

Jest jednak bardzo istotna kwestia dotycząca autentyczności na modlitwie! Jest nią bojaźń Boża. Bojaźń Boża stanowi granicę między autentyczną modlitwą a bezczelnością. Stając przed Bogiem w szczerości nie zapominaj przed kim stajesz. Bóg honoruje Twoją szczerość, ale nie Twoją bezczelność. Jeśli więc przyznajesz się do znudzenia modlitwą, to skrusz swoje serce przed Bogiem, wyznaj Mu, że nie umiesz sam tego zmienić. Jeśli tylko przychodzisz do Boga, by powiedzieć: „nie chce mi się, więc się nie będę modlił” to kpisz z Boga i Jego świętości. On pozwala Ci na szczerość, kiedy ty w swojej słabości przychodzisz po pomoc. Bojaźń Boża to świadomość przed kim stajesz, uznanie Boga za Tego, któremu jest poddane Twoje życie, postawa serca w której mówisz: „napraw we mnie Boże, to co nie działa, bo to Ty wiesz lepiej jak mam żyć, co jest dla mnie dobre, Ty jesteś święty i u Ciebie jest Prawda”.

Ciekawe, co by było, gdybym poprosiła teraz te osoby, które czują się senne i zmęczone, aby się ujawniły. Konsekwencją mogłaby być kolejna prośba, żeby te osoby wstały. Na stojąco trudniej zasnąć.

Kiedy jesteś autentyczny na modlitwie, to nie znaczy, że już osiągnąłeś jej cel. Ale dzięki autentyczności masz szansę dostać wskazówki, co zrobić dalej. Mówiąc Bogu, że nie masz siły na modlitwę, bo zasypiasz, możesz otrzymać w sercu zachętę, by uklęknąć. Mówiąc Bogu, że nudzi Cię Biblia, możesz otrzymać zachętę, żeby zacząć ją czytać według ustalonego planu i nabrać dobrego nawyku. Jeśli skarżysz się na modlitwie, że nikt Cię nie odwiedza, oczekuj odpowiedzi – może ktoś cię nagle gdzieś zaprosi albo poprosi o pomoc i będzie to okazja do nawiązania relacji. Może modlisz się do Boga i mówisz, że jakoś tak często męczysz się na tych spotkaniach poniedziałkowych, mało co cię tu rusza, a Bóg powie: doceń ten czas, celebruj go, przygotuj się wcześniej wyciszając się przed spotkaniem, przyjdź na czas. A ty powiesz: „A tam, nie tego chciałam, miałeś tu rzucić języki ognia” i dalej będziesz wpadać na spotkanie spóźniony, w biegu…

Czego powinniśmy się spodziewać po szczerej modlitwie? Owoców! Przemiany myślenia, pokoju w sercu, Bożego głosu, rady, Jego bliskości. Nazwę to wszystko jednym słowem: ODPOWIEDZI!

Oto kilka przykładów takich szczerych modlitw, które możemy znaleźć na kartach Biblii:

1. Gedeon: Księga Sędziów 6,36-40

Rzekł więc Gedeon do Boga: Jeżeli naprawdę chcesz przeze mnie wybawić Izraela, jak to powiedziałeś, pozwól, że położę runo wełny na klepisku; jeżeli rosa spadnie tylko na runo, a cała ziemia dokoła będzie sucha, będę wiedział, że wybawisz Izraela przeze mnie, jak powiedziałeś. Tak uczynił. Kiedy rano wstał i ścisnął wilgotne runo, wycisnął z runa pełną czaszę wody. I rzekł Gedeon do Boga: Nie gniewaj się na mnie, jeżeli przemówię jeszcze raz do ciebie. Pozwól, że jeszcze raz powtórzę doświadczenie z runem: niech rano będzie suche tylko samo runo, a niech na ziemi dokoła będzie rosa. I Bóg sprawił to tej nocy: samo runo pozostało suche, a na ziemi była rosa. 

Nie chodzi o to, byśmy dokładnie naśladowali to, co on robił. W przypadku Gedeona to nie „runo” było sednem sprawy, a szczerość przed Bogiem.

Autentyczna modlitwa to pokazywanie Bogu słabości po to, żeby im zaradził, pokonał i mógł Cię używać na Jego chwałę.

2. Dawid – w 2 Księdze Samuela jest kilka takich modlitw, w których pytał o wojny i szedł, gdy go Pan wysyłał,  gdy zaś nie, to się wycofywał.

Autentyczna modlitwa to zapytanie Boga o zdanie i gotowość wprowadzenia w życie, tego co usłyszysz. Nawet jeśli oznacza to konieczność rezygnacji z własnych planów na rzecz Bożych.

3. Dawid (2 Samuela) – modlitwa o dziecko po grzechu z Batszebą.

Dawid walczył w modlitwie i poście, szczerze i gorliwie, ale uznał Bożą karę za to, że wzgardził Bogiem grzesząc z Batszebą .

Autentyczna modlitwa to nie zakładanie, że albo będzie jak ja chcę albo Boga nie ma i ja rezygnuję. To raczej pokorne serce gotowe przyjąć Boże rozwiązania.

Rodzi się czasem pokusa, że  lepiej nie ryzykować nadmiernej zażyłości z Bogiem, bo to wymaga ciągłego zmieniania siebie, poddawania się Jego woli, ulegania Jemu. Niech zachętą będą tu dwa fragmenty z Biblii:

4. List do Rzymian 8,28:

Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według [Jego] zamiaru.”

Bóg chce dla Ciebie dobra i po to Cię prowadzi i zmienia.

5. Księga Powtórzonego Prawa 30,15-16:

Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście. Ja dziś nakazuję ci miłować Pana, Boga twego, i chodzić Jego drogami, pełniąc Jego polecenia, prawa i nakazy, abyś żył i mnożył się, a Pan, Bóg twój, będzie ci błogosławił w kraju, który idziesz posiąść.”

Wybierasz między życiem, a śmiercią. Nic na siłę, ale konsekwencje są znane.

Jola

Spotkanie poniedziałkowe – 15.04.2013r.