Bóg ma dla ciebie zadanie

Fot Sxc Hu Djayo

Bóg stworzył nas, ludzi, i wyróżnił spośród wszystkich istot na ziemi. Tak przedstawia to Biblia w Księdze Rodzaju 1, 26-27:

„A wreszcie rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi! Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę.”

W kolejnym wersie Bóg wypowiada podobne słowa, nadając im formę błogosławieństwa- Rdz 1,28:

„Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi.”

Bóg stworzył nas do pełnienia konkretnych zadań. Przygotował dla nas plan, który jest błogosławieństwem. Zadania, które Bóg dla nas wyznaczył, są dla nas błogosławieństwem. Wypełnianie Bożego planu dla ludzkości, a przede wszystkim dla każdego z nas indywidualnie, jest błogosławieństwem. Analiza powyższych fragmentów prowadzi do kilku wniosków:

  • tylko człowieka Bóg stworzył na swój obraz i swoje podobieństwo, dając mu w ten sposób uprzywilejowaną pozycję wśród całego stworzenia;
  • tylko człowiekowi Bóg wyznaczył zadania związane z jego pozycją, wyznaczył cele, do których powinniśmy dążyć;
  • pełnienie zadań wyznaczonych przez Boga jest równoznaczne z  przyjmowaniem Bożego błogosławieństwa.

Prawdy te były doskonale znane autorowi Księgi Mądrości, który napisał w 9, 1-3:

„Boże przodków i Panie miłosierdzia, któryś wszystko uczynił swoim słowem i w Mądrości swojej stworzyłeś człowieka, by panował nad stworzeniami, co przez Ciebie się stały, by władał światem w świętości i sprawiedliwości, i w prawości serca sądy sprawował.”

Ukazuje on zadania, które Bóg stawia przed człowiekiem:

  • by panował nad stworzeniami;
  • by władał światem w świętości i sprawiedliwości;
  • by w prawości serca sądy sprawował.

Prawdziwym wyzwaniem jest tu nie panowanie, władanie światem czy sprawowanie sądów, ale by to odbywało się w „świętości, sprawiedliwości i prawości serca”.  Bóg przygotował dla nas dobre czyny, byśmy je pełnili, potwierdzają to słowa z Listu do Galatów 2,10:

„Jesteśmy Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili.”

Bóg przygotował plan, byśmy go poznawali i realizowali. W doskonały sposób Jezus wypełnił powierzone Mu zadanie – Bóg, który stał się człowiekiem, by wypełnić zadanie dane od Ojca. Całe Jego ziemskie życie podporządkowane było jednemu celowi, i gdy go osiągnął, uwielbił przez to Boga. Tak właśnie stwierdza Jezus w Ewangelii Jana 17,4:

„Ja Ciebie otoczyłem chwałą na ziemi przez to, że wypełniłem dzieło, które mi dałeś do wykonania.”

Tak więc, gdy my wypełniamy Bożą wolę:

  • oddajemy Bogu chwałę,
  • zapewniamy sobie Boże błogosławieństwo,
  • nasze życie nabiera sensu, ma cel,
  • możemy doświadczać uczucia spełnienia, satysfakcji.

Byłoby cudownie i prosto, gdyby świadomość tych faktów była równoznaczna z umiejętnością ich praktykowania, gdybyśmy nie mieli problemów z rozpoznawaniem Bożej woli, a jej zrozumienie zawsze szło w parze z wypełnianiem. Niestety, nie zawsze jest to takie proste. Jedynie Jezus doskonale wypełnił Boży plan. On nigdy nie zgrzeszył, zawsze podobał się Bogu. A jacy my jesteśmy? Księga Mądrości 9,13-16:

„Któż bowiem z ludzi rozezna zamysł Boży albo któż pojmie wolę Pana? Nieśmiałe są myśli śmiertelników i przewidywania nasze zawodne, bo śmiertelne ciało przygniata duszę i ziemski przybytek obciąża lotny umysł. Mozolnie odkrywamy rzeczy tej ziemi, z trudem znajdujemy, co mamy pod ręką – a któż wyśledzi to, co jest na niebie?”

Jesteśmy słabi. Sami z siebie nie jesteśmy w stanie przeniknąć, zrozumieć Bożych planów. „Z trudem znajdujemy, co mamy pod ręką” – często nie rozumiemy sytuacji, jakie w danym momencie przeżywamy, nie dostrzegamy tego, co istotne, skupiając uwagę, przywiązując serce do spraw z punktu wieczności nieistotnych. Nawet kiedy wydaje ci się, że wszystko masz pod kontrolą, że wiesz, jak ocenić sytuacje i ludzi, wśród których żyjesz, to pamiętaj, że możesz się mylić, bo przytoczone powyżej słowa dotyczą ciebie.

A może niekiedy powtarzamy za Apostołem Pawłem (Rz 7,18):

„(…) łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać – nie.”    

Gdybyśmy zatrzymali się w tym miejscu, można by uznać, że nasze położenie jest tragiczne, że wpadliśmy w pułapkę. Z jednej strony będący ukoronowaniem stworzenia, powołanie do pełnienia zaszczytnych zadań, do realizowania Bożych planów w naszej codzienności i przeżywania Bożego błogosławieństwa, z drugiej – słabi, sami z siebie niezdolni do zrozumienia prawdziwego sensu życia i osiągnięcia wyznaczonych dla nas celów, ograniczeni przez grzech, przez naszą słabą ludzką naturę.
Księga Mądrości 9,17- 18 zawiera dobrą nowinę dla nas:

„Któż poznał Twój zamysł, gdyś nie dał Mądrości, nie zesłał z wysoka Świętego Ducha swego? I tak ścieżki mieszkańców ziemi stały się proste, a ludzie poznali, co Tobie przyjemne, i wybawiła ich Mądrość.”

Jezus umarł i zmartwychwstał, by dać nam możliwość powrotu do relacji z Ojcem, do miłosierdzia, łaski, do przeżywania błogosławieństwa. Jeśli w to wierzysz, jeśli przychodzisz w sercu przed Boży tron, by się uniżyć przed Bogiem, by przyjąć przebaczenie i uznać Go swoim Panem – stajesz się Bożym dzieckiem, niebo otwiera się dla ciebie. To jest początek drogi.

Trudno byłoby nam kroczyć Bożą drogą i wytrwać, gdybyśmy byli na niej sami. Bóg posłał nam Ducha Świętego, który pociesza, poucza, prowadzi. Potrzebujemy wskazówek Ducha Świętego na co dzień. Słuchając słów Boga, uczymy się żyć według ustalonych przez Niego zasad, uczymy się, co jest dobre, a co złe. Bóg mówi na różne sposoby i trzeba naszej dbałości o to, by mieć oczy, uszy i serce wrażliwe na Boże prowadzenie. Wiele zależy od nas. W Księdze Przysłów 4,23 znajdujemy zachętę:

„Z całą pilnością strzeż swego serca, bo życie ma tam swoje źródło.”

Bliskie, intymne relacje z Bogiem są niezbędne w wytrwaniu na Bożej drodze, ale Bóg mówi także przez ludzi, innych wierzących, dlatego potrzebujemy także trwania we wspólnocie. Popatrzmy na Izraela – to była zbiorowość, lud, który wędrował, walczył, wielbił Boga i żył razem. Bóg powoływał spośród tego ludu proroków, królów, wodzów i sędziów. Odpowiadając na Boże wezwanie, wypełniając przeznaczone dla nich zadania, ludzie ci służyli zbiorowości, całemu narodowi. Nie działali w izolacji, ale dla dobra Izraela, wpływało na los całego narodu, bo Bóg posługiwał się nimi, by prowadzić i pouczać swój lud. Nowy Testament pokazuje, że zasada ta obowiązywał także w Kościołach Chrystusowych Nowego Przymierza. Mimo upływu wieków nic się w tej kwestii nie zmieniło. Nadal potrzebujemy siebie nawzajem. Bóg ratuje nam życie przez wspólne spotkania modlitewne, świadectwa, którymi ożywia naszą wiarę, słowa zachęty, czyjś gest, uśmiech, dobre słowo, intencję modlitewną. We wspólnocie uczymy się od siebie nawzajem jak żyć, by podobać się Bogu, jak wypełniać podstawowe Boże przykazanie – przykazanie miłości. Czasem jest to trudne, gdy mamy bliskie relacje, i znamy swoje słabości, ułomności. Ale to właśnie wtedy uczymy się przebaczać, szanować, pomagać sobie, przyjmować zbawienne dla nas napomnienia. Trwamy w Bogu i On trwa w nas poprzez relacje z wierzącymi.

Agnieszka

Spotkanie poniedziałkowe – 17.06.2013 r.