Historia Ewy

Fot Sxc Hu Igoghost

Moja przygoda z Panem Jezusem zaczęła się około 10 lat temu. Studiowałam wtedy na pierwszym roku Języka Biznesu w Opolu. Był to ciężki czas dla mnie, gdyż przeżywałam rozstanie z chłopakiem. Chciałam o nim zapomnieć, dlatego cały mój wolny czas poświęcałam na naukę.

Zapisywałam się na różne kursy, byle nie myśleć o nim. Jednakże wspomnienia i tęsknota za przeszłością były silniejsze. Myśli dręczyły mnie nieustannie do tego stopnia, że wspomnienia przychodziły podczas snu.  Jak również, idąc ulicą czy odbierając telefon, oczekiwałam, że go spotkam czy też, że z nim porozmawiam. Nie umiałam sobie z tym wszystkim poradzić. Czułam się bezradna.

Pewnego dnia, kiedy byłam sama w pokoju, zaczęłam po raz pierwszy wołać do Boga o pomoc, aby mnie uwolnił z mojego myślenia, żeby pomógł mi powstać i zacząć normalnie żyć. Do dziś nie wiem, dlaczego w taki sposób się pomodliłam, gdyż wcześniej nigdy tego nie robiłam. Bóg był dla mnie potężny, wielki i odległy, który za bardzo nie interesuje się moim życiem, gdyż ma wiele innych spraw „na głowie”. Znałam go tylko z lekcji religii i z tego, co słyszałam w kościele. Ale po tej modlitwie, spotkałam pewną osobę, która zaczęła mi mówić Ewangelię. Przybliżyła mi osobę Jezusa Chrystusa, który chce być blisko mego serca i pragnie mieć ze mną relacje. To co słyszałam bardzo mnie dotykało. Słowa te trafiały wprost do mojego serca. Usłyszałam również, że Bóg chce do mnie mówić przez Swoje Słowo, jakim jest Pismo Święte. I tutaj trochę się zawstydziłam, gdyż będąc osobą wierzącą i regularnie chodzącą do kościoła, nigdy nie czytałam Biblii. Pomyślałam sobie, jak Bóg może mówić przez książkę? Wzbudziło to moją ciekawość, jak również pragnienie doświadczenia tego samego, co ta dziewczyna. Zaprosiła mnie na spotkanie  modlitewne w Krapkowicach, na które pojechałyśmy razem. Zbudowała mnie szczerość i otwartość ludzi modlących się w jednym duchu. Słowa, które tam usłyszałam, były dla mnie czymś niezwykłym. Popatrzyłam na swoje dotychczasowe życie i zrozumiałam, że nie było w nim Boga. Na pierwszym miejscu znajdował się mój były chłopak a potem studia, rodzina, przyjaciele. Postawiłam sobie pytanie: „Ewa, przecież jesteś osobą wierzącą, gdzie więc jest miejsce dla Boga w twoim sercu?” Zobaczyłam, że Bóg był tylko dodatkiem i tylko wtedy do Niego przychodziłam, gdy znajdowałam się w trudnym położeniu. Mogłam się podpisać pod tą myślą, że „jak trwoga, to do Boga”. Nie żyłam Ewangelią, a Boga zamykałam w murach kościoła. Sama chciałam kierować własnym życiem, przez co wpadałam cięgle w te same grzechy i czułam w sercu ogromny niepokój i strach przed przyszłością. Dopiero od momentu zaproszenia Jezusa do swego serca, prośbie, by to Jego wola realizowała się w moim życiu i przekonaniu, że On wie najlepiej, co jest dla mnie dobre – odczułam zmianę.

W czasie tego spotkania, kiedy modlono się nade mną, usłyszałam takie słowa: „Przesadzam cię do Mojego ogrodu i chcę, żebyś dla mnie rozkwitała, mówi Pan, Twój Bóg”. Te słowa wyryły się w moim sercu. To było niesamowite! Bardzo się wzruszyłam. Czułam pokój, radość oraz miałam świadomość, że Bóg dał mi nowy Dom Duchowy.

Od tamtego czasu moje życie zaczęło się zmieniać. Kupiłam sobie Biblię, wierząc, że Bóg będzie do mnie mówił. Dalej biłam się z myślami i pytałam Boga, jaki ma dla mnie plan i czy będę kiedyś z moim byłym chłopakiem. Pewnego dnia, będąc u rodziców, uczestniczyłam w imprezie, na której spotkałam jego. W moim sercu zaczęły pojawiać się różne uczucia, z którymi nie umiałam sobie poradzić. O północy, kiedy już wszyscy spali, uklęknęłam i ze łzami w oczach zaczęłam rozmawiać z Bogiem. Powiedziałam: „Boże, jeśli prawdziwie mówisz przez to Słowo, to powiedz mi teraz, co ja mam robić z tym chłopakiem, czy my kiedyś będziemy razem, czy nie?” I otworzyłam Biblię…. Słowa, które przeczytałam były odpowiedzią Boga na moje pytanie. Brzmiały one tak: „Nie wspominajcie wydarzeń minionych, nie roztrząsajcie w myśli dawnych rzeczy. Oto Ja dokonuję rzeczy nowej” Iz43;19. To było niesamowite, Bóg pokazał mi Swój plan dla mojego życia! Te Słowa po raz kolejny wyryły się w moim sercu i już wiedziałam jaki plan ma dla mnie Bóg. Zaufałam Bogu w tej sprawie. Bóg nie tylko zachęcił mnie do poznawania Go przez czytanie Biblii, ale zaczęłam odczuwać radość z przebywania z Nim. Sprawił też, że zaczęłam nazywać grzech po imieniu i uwolnił mnie od jego ciężaru. Bóg zatroszczył się o moje życie i dalej się troszczy. Pomógł mi zapomnieć o mojej przeszłości, skończyć studia, dał mi kochanego, wierzącego męża oraz dwóch cudownych synów. Bóg pomaga nam w trudnych sytuacjach, daje nam Swoje Słowo, które jest dla nas drogowskazem w podejmowaniu różnych decyzji. Jestem wdzięczna Bogu za to, że mnie odnalazł, że mogę Mu służyć w tym Kościele, że pomoże mi wytrwać do końca moich dni. Wraz z mężem doświadczamy prowadzenia Ducha Świętego, pokoju, pewności przebaczenia naszych grzechów i niesamowitej wdzięczności, że to Boży Syn poświęcił Swoje życie na krzyżu, byśmy nie zginęli, ale byśmy mogli żyć…wiecznie. Ze szczerym sercem mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwą osobą, zakochaną  w Jezusie Chrystusie!

Ewa

© 2014 tylkojezus.pl