Twarzą do Chrystusa

Sxc Hu Chux

Obecnie jesteśmy świadkami postępującego wciąż procesu odwracania się do Boga plecami, co jest wyrazem chęci całkowitego uniezależnienia się od Niego. Jednak nie warto iść za tym trendem. Spoglądanie Jezusowi w twarz, zwrócenie się w Jego stronę jest czymś niesamowitym, co wypełnia nasze życie Bożą chwałą.

Jedną z postaci biblijnych, która zwracała się twarzą w stronę Boga, był Szczepan. Wpatrywał się on nieustannie w Jezusa – zarówno wtedy, gdy przydzielono mu pozornie nieistotną czynność obsługiwania stołów, jak i w czasie rozprawy z faryzeuszami. Szczepan wobec ich zaciekłości i nienawiści miał twarz, która przypominała twarz anioła (Dz. 6,8). Nie było w niej strachu, nienawiści czy pychy. Szczepan nie tłumaczył się i nie usprawiedliwiał, lecz głosił faryzeuszom ewangelię i mówił im prawdę. Taka postawa wypływała z faktu, że był wpatrzony w jasność Chrystusa. Nie szukał własnego ratunku czy wyjścia z tej niekomfortowej sytuacji, lecz jego pragnieniem było upodobnić się do swojego Mistrza i Jemu się podobać. Kiedy go kamieniowano, nie dostrzegał kamieni, ludzi pełnych nienawiści, lecz jego wzrok utkwiony był w Jezusa. Dlatego Bóg wyświadczył Szczepanowi łaskę i dał mu zobaczyć niebo.

Wpatrywanie się w Jezusa powoduje, że jaśniejemy, bo Jego światło dociera wtedy do zakamarków naszej duszy (Mt.17, 1-2). Niewiele potrzeba, by zobaczyć Boga, wystarczy szczerze z nim rozmawiać (Wyj.34,29). Można dostrzec Go w każdej osobie – w bracie, siostrze, nawet w nieprzyjacielu – i w każdych okolicznościach – w doświadczeniach, chorobie, w smutku. Wystarczy tylko otworzyć oczy i szukać Go.

Jezus na krzyżu zlikwidował każdą przeszkodę, byśmy bez problemu mogli wpatrywać się w Niego i do niego upodabniać. Lecz często my sami tworzymy te przeszkody, odwracając się do Boga najpierw bokiem, a później plecami.

Spotkanie modlitewne – 16.10.2014 r.

© 2014 tylkojezus.pl