Wątpliwości

Fot Sxc Hu Pinzino

Mt 11:2-6  „Tymczasem Jan, skoro usłyszał w więzieniu o czynach Chrystusa, posłał swoich uczniów z zapytaniem: «Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?» Jezus im odpowiedział: «Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię.  A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi»”

W tej sytuacji poznajemy Jana jako osobę, w sercu której zrodziły się wątpliwości co do osoby Jezusa. Pytanie Jana skierowane do Jezusa o to, czy to faktycznie On jest wyczekiwanym Mesjaszem, czy też raczej mają wyczekiwać kogoś innego?

Co takiego zaszło w życiu Jana, że na krótko przed swoją śmiercią zadaje takie pytanie? Na początku swojej publicznej działalności Jan nie miał żadnych wątpliwości. Jego słowa z początków działalności o Jezusie nie zawierają żadnej dwuznaczności, o czym przekonujemy się czytając kilka ten fragment z Ewangelii Jana 1:29-34:

 „ Nazajutrz zobaczył Jezusa, nadchodzącego ku niemu, i rzekł: «Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. To jest Ten, o którym powiedziałem: Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie.  Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi». Jan dał takie świadectwo: «Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: “Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym”. Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym».”

Jak dowiadujemy się z Biblii, Jan był oczekiwanym i zapowiedzianym przez anioła dzieckiem kapłana Zachariasza i jego żony Elżbiety. Narodzinom Jana towarzyszyły zapowiedzi i proroctwa dotyczące jego misji i przygotowania drogi Panu:

[Łk 1:15-17 „Będzie bowiem wielki w oczach Pana; wina i sycery pić nie będzie i już w łonie matki napełniony będzie Duchem Świętym. Wielu spośród synów Izraela nawróci do Pana, Boga ich; on sam pójdzie przed Nim w duchu i mocy Eliasza, żeby serca ojców nakłonić ku dzieciom, a nieposłusznych – do usposobienia sprawiedliwych, by przygotować Panu lud doskonały»

Łk 1:76-79 „A i ty, dziecię, prorokiem Najwyższego zwać się będziesz, bo pójdziesz przed Panem torując Mu drogi; Jego ludowi dasz poznać zbawienie [co się dokona] przez odpuszczenie mu grzechów, dzięki litości serdecznej Boga naszego. Przez nią z wysoka Wschodzące Słońce nas nawiedzi, by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają, aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju».]

Jan zapewne znał proroctwa odnoszące się do jego osoby, wzrastał w przekonaniu o swojej misji. Wybiera pustelnicze i ascetyczne życie na pustyni, ubiera się w wielbłądzią skórę, żywi się szarańczą, jest bezkompromisowy, nie boi się wytknąć grzechów. Jego służba była oznajmianiem prawdy wszem i wobec. Jeśli zauważył zło, w jego ustach pojawiały się słowa napomnienia nawet wobec żołnierzy, faryzeuszy czy samego króla Heroda. Sława Jana dotarła aż do kapłanów i lewitów, którzy przybyli do niego z pytaniem kim jest: Mesjaszem, Eliaszem czy prorokiem. [J 1,19-25] Pozycja Jana ulega stopniowej zmianie od momentu spotkania z Jezusem, chrztu i rozpoczęcia publicznej działalności przez Jezusa. Jezus zdobywał coraz większą popularność i gromadził wokół siebie co raz więcej ludzi. Część uczniów Jana przeszła do Jezusa. Ci, którzy pozostali, wyrażają swoje niezadowolenie [J 3,26]. Jan zdaje się rozumieć takie właśnie koleje losu. Wie, że nie jest Mesjaszem i potrzeba, żeby on się umniejszał, a Jezus wzrastał. Pewien kryzys następuje dopiero w więzieniu, kiedy Jan dowiaduje się o czynach, jakich dokonuje Jezus. Radykalny Jan, być może oczekujący w więzieniu na uwolnienie przez Jezusa i objęcie królestwa, który głosił przyjście Mesjasza „chrzczącego ogniem” i sprawującego rządy „wiejadłem”, nie potrafi zrozumieć kochającego Jezusa, który przebacza ludziom grzechy, uzdrawia grzeszników, nie prowadzi ascetycznego życia itp. [Mar 2:18 „Uczniowie Jana i faryzeusze mieli właśnie post. Przyszli więc do Niego i pytali: «Dlaczego uczniowie Jana i uczniowie faryzeuszów poszczą, a Twoi uczniowie nie poszczą?]. Działalność Jezusa nie wpisuje się w wykreowany w wyobrażeniu Jana model Mesjasza, dlatego decyduje się zapytać Jezusa, czy to faktycznie On. Jezus nie tłumaczy się Janowi i nie wyjaśnia motywów swojej działalności, ale zwraca uwagę Jana na proroctwo Izajasza. Pozostawia Jana ze Słowem Bożym, które przedstawia właściwy obraz Mesjasza. [Iz 35,4-6 „On sam przychodzi, by zbawić was». Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy, jak jeleń i język niemych wesoło krzyknie. Bo trysną zdroje wód na pustyni i strumienie na stepie”; Iz 61:1-3 „Duch Pana Boga nade mną, bo Pan mnie namaścił. Posłał mnie, by głosić dobrą nowinę ubogim, by opatrywać rany serc złamanych, by zapowiadać wyzwolenie jeńcom i więźniom swobodę; aby obwieszczać rok łaski Pańskiej, i dzień pomsty naszego Boga; aby pocieszać wszystkich zasmuconych, aby im wieniec dać zamiast popiołu, olejek radości zamiast szaty smutku, pieśń chwały zamiast zgnębienia na duchu.”] Jan jest pewnym symbolem starotestamentowego myślenia (oko za oko). Oczekuje od Boga sprawiedliwości w postaci potępienia grzeszników i zaprowadzenia ładu królestwa Bożego. Jezus przedstawia Jana jako proroka, który zamyka pewien etap myślenia o Bogu [ Łk 16:16 „Aż do Jana sięgało Prawo i Prorocy; odtąd głosi się Dobrą Nowinę o królestwie Bożym, i każdy gwałtem wdziera się do niego.”] Jezus przedstawia Janowi właściwą-Bożą perspektywę patrzenia. To nie twoja sytuacja i nie twoje myślenie powoduje, że Bóg ma taki być. Bóg jest taki, jak przedstawia Go Słowo Boże, a ty możesz tego nie rozumieć. Bóg jest niezmienny. Nie wiemy, jak Jan zareagował na te słowa i co z tym zrobił.

Warto w tym miejscu zadać sobie pytanie, jak ja patrzę na Jezusa, na Jego dzieła? Dla Jana czas więzienia (niepowodzeń, załamania służby) był czasem weryfikacji wiary, zadawania pytań i szukania odpowiedzi. Jak ja reaguję w momencie próby, doświadczenia, niewysłuchanej modlitwy… Czy tracę wiarę, rozbudzam wątpliwości, czy szukam odpowiedzi? U kogo Jan szukał odpowiedzi? A gdzie ja szukam odpowiedzi na swoje wątpliwości. Wiara jest i będzie poddawana próbie: „w ogniu próbuje się złoto”. Kiedy najczęściej rodzą się wątpliwości? Zwątpienia i pokusy rodzą się zazwyczaj, gdy poddajemy się własnym, ludzkim myślom i kalkulacjom. Mogą być skutkiem nadmiernej koncentracji na sobie, własnych pragnieniach i potrzebach, a także skutkiem braku zaangażowania w modlitwę, lenistwa i egoizmu duchowego. Dlaczego Jan nie miał wątpliwości wtedy, gdy działał publicznie, a nabrał ich dopiero wtedy, gdy został wtrącony do więzienia?

Podobnie było z Piotrem

Mt 14:28-31 „Na to odezwał się Piotr: «Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!» A On rzekł: «Przyjdź!» Piotr wyszedł z łodzi, i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: «Panie, ratuj mnie!» Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: «Czemu zwątpiłeś, małej wiary?»

Skupienie się na zewnętrznych okolicznościach spowodowało, że zwątpił, mimo że widział Jezusa i chwilę wcześniej szedł po wodzie.

Czas wątpliwości, pokus może być dopuszczany przez Boga. Jest to czas próby, czas pustyni, w czasie której okazuje się, czy nasza wiara jest interesowna, czy bezinteresowna. Ten rodzaj wątpliwości jest szansą, aby uczynić jakościowy skok, aby nie zatrzymywać się na modlitwie, wyobrażeniach czy myślach o Bogu, ale doświadczyć samego Boga. Bo my często bardziej cenimy sobie dary, nawet duchowe, np. radość, pokój na modlitwie, czy pewne praktyki duchowe, niż samego Boga.

Wątpliwości przeszkadzają w realizacji Bożych planów. Człowiek mający wątpliwości skupia się na sobie, swoim problemie, swojej sytuacji i nie potrafi zrozumieć Bożego planu. Nie może podjąć wyzwań stawianych przez Boga, a ponadto może zniechęcać tych, którzy nie mają takich rozterek. Człowiek taki w Izraelu odsuwany był od walki.

Pwt 20:1. 8.  „Jeśli się udasz na wojnę przeciw twemu wrogowi, a zauważysz, że koni, rydwanów i ludzi tam jest więcej niż u ciebie, nie lękaj się ich, gdyż z tobą jest Pan, Bóg twój, który cię wywiódł z ziemi egipskiej.

8  “Dowódcy powiedzą ponadto: Kto się boi i kto zwątpił w swoim sercu, niech również wraca do siebie. W przeciwnym razie duch jego braci może osłabnąć, podobnie jak jego.”

Natomiast wiara bez wątpliwości ma wielką moc.

Mk 11:23 “Zaprawdę, powiadam wam: Kto powie tej górze: “Podnieś się i rzuć się w morze”, a nie wątpi w duszy, lecz wierzy, że spełni się to, co mówi, tak mu się stanie.”(Biblia Tysiąclecia)

Jak zachowywać się wobec pojawiających się wątpliwości, pokus itp.

Gdy przeżywamy trudności wewnętrzne, istnieje tendencja, by je pieścić, robić z siebie ofiarę, pielęgnować czarne myśli. Wszyscy i wszystko nas wtedy denerwuje, najłatwiej pogrążyć się w smutku i cierpiętnictwie. Tymczasem właśnie wtedy trzeba reagować pozytywnie. Próba zawsze czyni mocniejszym.

W obliczu wątpliwości Jan idzie wprost do Jezusa. Nie poddaje się pokusom, nie wchodzi z nimi w dialog, ale idzie do źródła, stawia pytanie bezpośrednio Jezusowi: Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?

Najlepszym sposobem radzenia sobie z pokusami jest postawa Jana – iść z pytaniami do Jezusa, a więc modlitwa, rachunek sumienia, asceza oraz wierność, cierpliwość. Przyjście do ludzi, którzy mają relacje z Jezusem, którzy patrzą tak, jak widzi Bóg, nie ograniczają się tylko do okoliczności, ale postrzegają na sposób Boży

Nie warto pielęgnować wątpliwości. Należy je rozwiewać, porzucać, przyjąć Bożą wizję, Boży plan dla danego rozwiązania.

Jk 1,6b-8 „Kto bowiem żywi wątpliwości, podobny jest do fali morskiej wzbudzonej wiatrem i miotanej to tu, to tam. Człowiek ten niech nie myśli, że otrzyma cokolwiek od Pana, bo jest mężem chwiejnym, niestałym we wszystkich swych drogach.”

Nasze drogi nie są drogami Pana, Bóg jest w niebie, a my na ziemi. Wiara nasza będzie poddawana próbie i będzie odbywać się to w niekorzystnych dla nas okolicznościach. Być może jakieś poniżenie, utrata pracy, życiowe niepowodzenie itp. sprawi, że staniemy na zakręcie i zadamy pytanie. gdzie jest Jezus? Dlaczego nie czyni tego. co napisano w Biblii? Dlaczego nie dzieje się tak. jak chcę, jak sobie to zaplanowałem, jak według mnie byłoby najlepiej? Dlaczego nie doświadczam uzdrowienia, a wręcz przeciwnie, czuję się gorzej?

Nie warto w takich sytuacjach roztrząsać swoich wątpliwości. Przyjdź z pytaniem do Jezusa i szukaj Jego woli, bądź gotowy przyjąć Jego rozwiązania. Jan zginął w więzieniu, choć być może miał inne oczekiwania wobec Mesjasza.

Jan rozpoznał czas i Osobę Jezusa, ale nie rozpoznał stylu, sposobu Jego działania. Jezus jest jakby przeciwieństwem Jana. Jan jest surowym ascetą, jest bezkompromisowy, wymagający od siebie i innych, zapowiada karę, sąd… A Jezus jest przeciwieństwem: jest łagodny, delikatny, pełen współczucia, przebaczenia, miłosierdzia, miłości… Głosi dobrą nowinę, otwiera oczy, uszy i serca. Napełnia je dobrocią i miłością… Zachowanie Jezusa nie odpowiada wyobrażeniom, jakie miał o Nim Jan Chrzciciel.

Nie wystarczy przyjąć Boga. Trzeba otworzyć się na Boga, który jest Inny – Inny od naszych idei, schematów, utartych wyobrażeń…

Każdy z nas chętnie przypisuje Bogu własne odczucia, resentymenty, a nawet własną małość. Sugerujemy Bogu, jak powinien się zachowywać, a nawet, jaki powinien być. Bóg, dopuszczając wątpliwości i pokusy, niszczy nasze wyobrażenia o Nim, demaskuje pokusę idolatrii, podważa nasze klasyfikacje, nie zgadza się z nami. Z drugiej strony prowokuje, by szanować Jego tajemnice, wchodzić w głębię, stawiać pytania, jak Jan.

Czy nie próbuję sprowadzić Boga do moich wyobrażeń i oczekiwań? Czy bliższy jest mi „Bóg Jana” czy „Bóg Jezusa”?

Spotkanie poniedziałkowe, 2012.12.17.

Tomek