Wytrwać

Fot Sxc Hu Mai05

Chciałbym zacząć od dwóch dobrze Wam znanych fragmentów Słowa Bożego. Są to słowa wypowiedziane przez Św. Pawła, który swoje życie nazywa w tych fragmentach biegiem, zawodami. Mnie kojarzą się one z walką o przetrwanie w wierze…

Hbr 12,1

„I my zatem, mając wokół siebie takie mnóstwo świadków, odłożywszy wszelki ciężar, a przede wszystkim grzech, który nas łatwo zwodzi, winniśmy wytrwale biec w wyznaczonych nam zawodach.”

2Tm 4,7

„W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem.”

Według tych fragmentów nasze powołanie, oparte na przymierzu z Bogiem, wymaga od nas ciągłego zabiegania, STRZEŻENIA, trudu i wytrwałości…nagroda jednak warta jest tego wszystkiego i nieporównywalnie przewyższa nasze wysiłki WARTOŚCIĄ… Każdy z nas, idąc przez życie, przeżywa różne chwile i walka owa wydaje się być często ponad nasze siły. Jednak przekonani Bożym Słowem STRZEŻEMY I ZABIEGAMY o własne zbawienie.

Jeśli tak się czujesz, to ta zachęta skierowana jest do Ciebie. Jeśli czujesz się mocny, to dobrze. Wierzę jednak, że warto nabrać dodatkowych sił od Pana, aby w razie, gdy przydarzy się słabość, wytrwać w wierze.

Często, spotykając kogoś, dostajemy na twarz pytanie- „Jak się masz” i zwykle pada zdawkowa odpowiedź – oczywiście „dobrze”. W kulturze zachodniej, która mocno wpływa dziś na naszą, zwykle mawia się OK, fine… ,lecz często nie odpowiada to stanowi faktycznemu naszej duszy i ciała. Gdy dziś takie pytanie pada z ust mojego rozmówcy, sam nie wiem co odpowiedzieć.

Czas, który obecnie przeżywam jest czasem trudnym i określam go jak o próbę mojej wiary. Nazwę go czasem intensywnej aktywności zawodowej.

Gdy pracuje się od rana do wieczora, czas który pozostaje dla siebie jest ograniczony i niestety cierpią na tym również relacje z Bogiem. Czasu przeznaczonego na modlitwę jest znacznie mniej. Zanim się to zaczęło, stawałem przed Bogiem, radziłem się Braci i w zasadzie nie otrzymałem od Boga odpowiedzi, żeby rezygnować. Dziś z perspektywy czasu traktuję to, jak wcześniej mówiłem, jako próbę wiary i na usta nasuwa mi się jedna recepta: PRZETRWAĆ.

Bywa czas w życiu człowieka, który należy po prostu przetrwać i nie ma na to innej rady. Oczywiście mamy Słowo Boże i Wspólnotę, które nam pomogą przeżyć chwile trudne. Bohaterem biblijnym, który przeżywał trudne chwile, był między innymi król Dawid, któremu przypisuje się autorstwo sporej części Słowa Bożego, bo aż 73 psalmy. Ten poeta, pieśniarz, a przede wszystkim natchniony Duchem Świętym król Izraela, skomponował i napisał słowa psalmu, który w dzisiejszym kanonie opatrzony został numerem 16. Nazywany jest złotą pieśnią Dawidową. Jest to miktam czyli lamentacja. Dawid często lamentował przed Bogiem. Wiele psalmów jego autorstwa ma charakter lamentacji. Patrząc na życie Dawida widzimy wielkie Boże błogosławieństwo. Zatem nasuwa się wniosek, że Bóg ten rodzaj modlitwy, błagania, traktuje w sposób szczególny. Dziś, pamiętając o tym, zamiast żalić się innym, narzekać na swój los wobec ludzi, lepiej modlić się lamentując przed naszym Panem.

Czytając psalm 16 można dostrzec w nim receptę na to, jak wytrwać, jak przetrwać czas trudny. Oto te wspaniałe wskazówki, złote rady z psalmu złotego:

Ps 16

1-2 „Miktam. Złoty Dawidowy. Zachowaj mnie, Boże, bo chronię się u Ciebie, mówię Panu: «Tyś jest Panem moim; nie ma dla mnie dobra poza Tobą».

Modlitwa, błaganie Boga o pomoc, uświadomienie, sobie, że tylko Bóg może nam pomóc, i że nie ma dla nas dobra poza Nim.

3 „Ku świętym, którzy są na Jego ziemi, wzbudził On we mnie miłość przedziwną!” 

Miłość i pragnienie przebywania z braćmi jest darem Ducha Świętego. Jeżeli ciągnie cię do Wspólnoty, braci, sióstr, to przejaw tej właśnie miłości. Pan Jezus częstokroć posługuje się porównaniem ludzi do owiec w stadzie. Te, które odłączają się od stada, są narażone na śmiertelne niebezpieczeństwo. Łatwo diabłu zwieść i zabić takich oddzielonych od stada chrześcijan.

Któregoś poniedziałku wracałem do domu po pracy ok. godz.20.00. Trwało właśnie spotkanie modlitewne, na którym powinienem był być. Wówczas pojawiła się myśl: jesteś zmęczony, głodny, daj sobie dziś spokój. Zaraz po niej przyszła druga: idź, spotkaj się, zbuduj swoją wiarę wśród braci w wierze.

KAŻDE SPOTKANIE MODLITEWNE BEZ CIEBIE JEST UBOŻSZE, NIEKOMPLETNE. Wspólnotę można porównać do zestawu naczyń połączonych.

Ta przedziwna miłość przejawia się również w chęci dawania z siebie. Mam na myśli charyzmaty i talenty, którymi Bóg nas obdarował, ażeby budować innych i służyć im.

Kolejny wers zawiera przestrogę, aby nie oddawać się miłostkom tego świata: władzy, pieniądzom i pożądliwościom ciała.

4 „Ci, którzy idą za obcymi [bogami], pomnażają swoje boleści. Nie wylewam krwi w ofiarach dla nich, imion ich nie wymawiam swoimi wargami.”

W zamian otrzymujemy dziedzictwo Boże i bezpieczeństwo:

5 „Pan częścią dziedzictwa i kielicha mego: To właśnie Ty mój los zabezpieczasz.

Sznur mierniczy wyznaczył mi dział wspaniały i bardzo mi jest miłe to moje dziedzictwo.”

Czy jesteś zadowolony ze swojego miejsca we Wspólnocie? Czy czujesz się dobrze i na swoim miejscu w służbie? Służba i przyjemność to słowa o przeciwstawnym znaczeniu, lecz w służbie  Panu  jest inaczej. Służba dla Jezusa w Jego kościele jest przyjemnością, mało tego – wielkim zaszczytem. To bardzo ważne, abyś robił to, do czego Bóg cię powołuje. Z jednej strony często na początku nie wiemy, co moglibyśmy, lub co powinniśmy robić. W miarę jak Pan kształtuje nasz duchowy charakter, kształtuje i rozwija nasze predyspozycje i talenty. Korzystając z nich i służąc nimi, budujemy siebie i innych, a przy okazji czerpiemy satysfakcję z tego co robimy dla Jezusa i czujemy się potrzebni.

7  „Błogosławię Pana, który dał mi rozsądek, bo nawet nocami upomina mnie serce.

8  Stawiam sobie zawsze Pana przed oczy, nie zachwieję się, bo On jest po mojej prawicy.”

Wspólnota jest bardzo dobrym poligonem osobowości. Tutaj czuć jak Bóg kształtuje człowieka. Często nie jest to przyjemne, ale zawsze jest zbawienne.

Wielokrotnie, gdy przypominam sobie wydarzenia z dnia, gdy analizuję, co powiedziałem, co zrobiłem lub czego nie zrobiłem, a powinienem był zrobić, bywa, że aż mnie „ściska ze wstydu w dołku”. Często żona upomina mnie, bo niewłaściwie zachowałem się lub powiedziałem coś niestosownego. W takiej chwili jest mi przykro, ale Bóg mnie koryguje w ten sposób.

Minęło już ładnych parę lat, a ja do dziś pamiętam, jak podczas rozmowy z przyjacielem uświadomiłem sobie, że wiele razy uchroniła mnie od grzechu świadomość, że Bóg na mnie patrzy, właśnie teraz, kiedy przychodzi pokusa. Nie mogłem wówczas podjąć decyzji, żeby zgrzeszyć ponieważ ta świadomość nie dopuszczała do mnie takiej myśli. Wstyd przed Bogiem, który patrzy na mnie, uchronił mnie przed grzechem.

Upomnienie serca jest wspaniałym DAREM BOGA dla uzdrowienia i wzrostu naszego wewnętrznego człowieka. Małe zwycięstwa są częścią pełnego zwycięstwa w Chrystusie. 

Na koniec błogosławieństwo dla Ciebie, drogi czytelniku, aby tych trudnych chwil było tylko tyle, ile potrzeba do ukształtowania i rozwoju Twojego wewnętrznego człowieka, który mocny zwycięży w zawodach, wyznaczonych nam przez Jezusa Chrystusa, naszego Pana i Zbawiciela.

Spotkanie poniedziałkowe – 22.07.2013 r.