Sama obawa niekoniecznie musi być czymś złym. Może być dla nas swego rodzaju ostrzeżeniem, sygnałem, że powinniśmy się zatrzymać i zwrócić uwagę na daną sytuację.
Kluczowe jest jednak to, co robimy z obawą, która się w nas pojawia. Czy próbujemy samodzielnie rozwiązać swoje problemy i znaleźć własne wyjście z trudnej sytuacji, czy też przychodzimy z tym do Jezusa i powierzamy Mu nasze sprawy?
Jeżeli próbujemy radzić sobie sami, kierując się własnym rozumem i emocjami, może się to skończyć źle. Przykładem jest Saul, który zamiast zaufać Bogu i czekać na Jego działanie, podjął decyzję pod wpływem presji i obawy. Jego historia pokazuje, że niewłaściwa reakcja na lęk i niepewność może prowadzić do poważnych konsekwencji.
Dlatego sama obawa nie jest jeszcze problemem. Ważniejsze jest to, dokąd z nią pójdziemy – czy będziemy próbowali poradzić sobie sami, czy pójdziemy z nią do Jezusa.
Ważne jest również, aby nie pozwolić, by obawy i lęki wyznaczały kierunek naszego życia. Możemy je odczuwać, ale nie musimy pozwalać, aby podejmowały za nas decyzje. To Bóg powinien wyznaczać kierunek, w którym podążamy.
W Dziejach Apostolskich 18,9–11 czytamy, że Pan powiedział do Pawła w widzeniu:
„Nie bój się, lecz mów i nie milcz, bo Ja jestem z tobą.”
Paweł również mógł doświadczać obaw i niepewności, jednak Bóg zachęcił go, aby się nie bał i nie pozwolił, by strach zatrzymał go w tym, do czego został powołany.
Może więc warto dziś zadać sobie pytanie: Czy moje decyzje wynikają z wiary i zaufania Bogu, czy coraz częściej są kierowane przez moje obawy i lęki?
Zachęcamy do posłuchania niedzielnego nauczania Pastora Andrzeja Krajki.
⬇️⬇️⬇️
